Kiedy byłam małą dziewczynką, chciałam być piosenkarką. Chciałam wtedy być jak Whitney Houston, nieco później jak Edyta Górniak. Na szczęście, na długo przed powstaniem YouTube, gdzie każdy może dziś umieścić próbkę swojego talentu, zorientowałam się, że takowego nie posiadam. Dziś wszystkie dziewczynki, które w mniejszym lub większym stopniu umieją śpiewać i mają jakiś tam zasięg oktaw, chcą być jak Beyonce. Śpiewać jak Beyonce, ruszać się jak Beyonce, mieć takiego Jaya-Z jak Beyonce i zarabiać jak Beyonce. Niektóre dziewczynki chcą nawet mieć takie piosenki jak Beyonce, a co gorsze, na chceniu nie poprzestają. Absolutnie nikogo nie posądzam o plagiat, bo nie wiem dokładnie, jak to jest z nutkami i taktami, ile musi się powtarzać, by coś w świetle prawa za plagiat uznać, ale moje uszy podpowiadają mi, że ktoś mocno się Beyonce inspirował. Posłuchajcie tej piosenki:
A teraz oddajmy głos Beyonce, choć większe podobieństwo zauważylibyście, gdyby obie panie zamilkły:
Sorry Ewa, nie znamy się, ale po co Ci to? To nie Ty jesteś Beyonce.
Bardziej niż samo podobieństwo obu piosenek irytujące jest, że nikt tego nie zauważył, bądź nie chce zauważyć, bo Ewa Jach nie jest jedyną, która podpiera się repertuarem innych.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz