Nowy klip Patrycji Markowskiej pojawił się dość niespodziewanie. Obejrzałam go chwilę temu i do teraz nie mogę się pozbierać. Patrycję lubię, zdaje się być fajną babką, do tego niezłą pop-rockową wokalistką. Wydaje się, że opierała się tym wszystkim marketingowym chwytom, po które bez oporu sięgają inne wokalistki, nie tylko w naszym rodzimym kraju. Tymczasem okazuje się, że alter ego Patrycji Markowskiej to Doda, albo inna Lady Gaga. Blond włosy, mocny make-up, dym papierosa, wytatuowany model, z którym bohaterka tarza się w spazmach na łóżku - to typowe elementy współczesnego klipu dziewczyny, która nie ma zbyt wiele do powiedzenia i nie ma za bardzo na siebie pomysłu. Nie sądziłam, że Patrycja taka właśnie jest, ale klip zapewne pohula trochę po Pudelku, więc akcja promocyjna zakończy się sukcesem.
Sama piosenka bez szału. Melodia nieszczególnie zapamiętywalna, rockowych wykopów brak, wokal nie do końca wykorzystany, bardziej wyjęczane niż wyśpiewane. To wrażenia po pierwszym przesłuchaniu, więc nie wykluczam, że za czas jakiś zdanie zmienię. Wtedy na pewno uaktualnię wpis. Tymczasem wyróbcie sobie własną opinię:
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz