piątek, 18 stycznia 2013

Wstęp mile widziany

Zbieram się do tego bloga od miesięcy. Nie brakuje tematów, piosenek i płyt. Inspiracja goni inspirację, wniosek wykluwa się za wnioskiem, aż w końcu dzisiaj się udało. Zauważyliście, że choć nie brakuje świetnych piosenek, to stacje radiowe migają się od nich, albo wypychają je na nocne playlisty, promując bylejakość popartą układem z firmą fonograficzną. Jednak nie zawsze komercja oznacza zło i traktowanie słuchacza jak naiwniaka, który kupi każdy fałsz zatarty na auto-tune. O tym też tu będzie, ale ponieważ troszkę poznałam  nasz muzyczny ryneczek, nieco orientuję się w układach i układzikach, będę chciała Wam zwrócić na pewne sprawy uwagę, np. jak to firmy wpływają na popularność średnich kawałków na listach przebojów. Sprawa nie kończy się bowiem na częstotliwości odtwarzania danego kawałka na playliście.

Na moim blogu znajdziecie piosenki z gatunku szeroko pojętego popu, których słucham z przyjemnością, ale i te koszmarnie złe (nie mam tu na myśli ani PSY, ani WEEKENDU, bo każdy z hitów tych wykonawców ma swoje dobre strony, a lament nad ich jakością jest przesadzony). Nie musicie zgadzać się z moją opinią, ale z góry proszę o jej uszanowanie. Dyskusja mile widziana, ale trzymajmy się pewnego poziomu. Będę chciała tu recenzować płyty, bo coraz rzadziej znajduję recenzje komercyjnych albumów, a szkoda. Będzie o plagiatach i dziwnych podobieństwach. Będą plotki i świństwa z rodzimego ryneczku, które udaje się zamiatać pod dywan. Będzie i muzyka, i szoł-bagno.

Zapytacie, co to za dziwna nazwa bloga: 90,13. To żaden szyfr, tylko moja osobista częstotliwość muzyczna. Kocham lata 90, choć i 80 są mi bliskie. Jednak muzyka okresu dojrzewania wywarła na mnie większe piętno niz ta z okresu dzieciństwa. I to pomimo tego, że swojego muzycznego idola poznałam mając lat kilka. Oddając mu hołd, mogłabym do tej częstotoliwosci dodać jego inicjały - FM. W końcu "Show must go on..." Trzynastka po przecinku to współczesność, czyli to, co aktualnie dzieje się w muzyce popularnej, radiowej, i na YouTube. 

Na dobry początek, jeden z moich przebojów minionego roku, jak i początku nowego. Na dobrą wróżbę. Słuchając go myślę sobie czasem, co by było, gdyby pewna polska wokalistka zamiast przechadzać się na golasa po sklepie ze sprzętem AGD nagrała coś w stylu tej pani, która mimo pseudonimu nigdy nie kojarzyła mi się z różem. Pink - Try

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz